|
|




Katastrofy lotów - Caspian Airlines 7908 i Aria Air 1525
Katastrofa lotu Caspian Airlines 7908 - Jak na razie ostatnia duża katastrofa lotnicza, do której doszło 15 lipca 2009 roku. Samolot należał do Irańskich linii lotniczych Caspian Airlines, które do tego momentu były jedyną bezwypadkową irańską firmą. Tupulew Tu-154 wystartował z lotniska w Teheranie, lecąc do armeńskiego Erywania. Po pokonaniu ok. 120 km(16 min. lotu), podjął próbę awaryjnego lądowania. Jak twierdzili naoczni świadkowie zdarzenia, przyczyną próby powrotu maszyny na ziemię, był palący się ogon. Lądowanie nie powiodło się, zaraz po uderzeniu w podłożę, prawdopodobnie przez zapłon paliwa rakietowego maszyna eksplodował. Po dotarciu służb medycznych i straży pożarnej, nie można było mówić nawet o próbach podjęcia akcji ratowniczej, bowiem napotkano tylko duży krater, oraz szczątki ludzi i samolotu porozrzucane na obszarze 200 metrów.
Kilka dni po rozbiciu się samolotu irański szef do zarządzania kryzysowego - Mohammad Reza Montazer Khorasan - Ogłosił, że nikt nie przeżył. W katastrofie zginęło 153 pasażerów i 15 członków załogi. Wśród ofiar najliczniejszą grupę stanowili Irańczycy(145), Armeńczycy(4), oraz Gruzini, Kanadyjczycy, Australijczycy(po 2). Na pokładzie znajdowała się między innymi młodzieżowa reprezentacja Iranu w Judo. Przyczyny katastrofy nie są znane, tym większym zaskoczeniem jest fakt, że załoga nie zgłaszała żadnych problemów przed odlotem. Jak na razie nie opublikowano wyników śledztwa przeprowadzonego przez Irańskie Służby bezpieczeństwa.
Krótki filmik, pokazujący miejsce katastrofy:
http://news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/8151327.stm
Następnie, 24 lipca 2009 roku, samolotowi linii Aria Air 1525 (Ił-62M), podczas lądowania na międzynarodowym lotnisku w Meszed zapaliła się opona. Z pozoru niegroźna awaria doprowadziła do kolejnej tragedii. Wydłużony czas hamowania, oraz utrata panowania nad samolotem, przyczyniła się do wypadnięcia samolotu z pasu startowego, oraz uderzeniu w nasyp, biegnącej niedaleko drogi. W wypadku zginęło 17 osób, a 19 zostało rannych. Dla Aria Air, wynik katastrofy był tym bardziej tragiczny, gdyż zginął w nim prezes tych linii lotniczych - Mehdi Dadpei.
Dla Iranu były to już czwarta i piąta śmiertelna katastrofa samolotu, w ciągu ostatnich 8 lat. Od nałożenia, przez USA na Iran embarga , stan lotnictwa stale się pogarsza. Ze względów finansowych kupują samoloty wyłączone z użytku w Rosji i Ukrainy, remontują. Światowi eksperci niemal przy każdej kontroli blokują jakieś maszyny, który po kilku dniach wracają do eksploatacji.
Katastrofa lotu Yemenia nr 626
30 czerwca 2009 roku doszło do największej katastrofy lotniczej w historii Jemenu. Lot Yemenia nr 626 rozpoczął się w Paryżu na pokładzie Airbusa 330. Po drodze do Moroni(stolica Komorów), planowane były dwa międzylądowania, pierwsze w Marsylii, drugie w Sanie. Podczas międzylądowania w stolicy Jemenu, pasażerowie przesiedli się na pokład Airbusa 310, lot do Komorów miał trwać 4,5h. Niedaleko docelowego miejsca lądowania, piloci natrafili na trudne warunki pogodowe(m.in. bardzo silny wiatr), nieudana próba manewru zmusiła pilotów do wykonania zawracania, wówczas samolot zniknął z radarów. Natychmiast po tej informacji Francja wysłała na Komory dwa samoloty wojskowe, oraz stacjonujący niedaleko okręt. Wówczas odnaleziono roztrzaskany wrak samolotu, który rozbił się raptem 30 km od lotniska!
Airbus 310 na swoim pokładzie miał 153 osoby(142 pasażerów + 11 członków załogi). Podczas natychmiastowej akcji ratunkowej, odnaleziono jedną żywą osobę. Szok był tym większy, gdyż samolot po uderzeniu w taflę po prostu się rozpadł. Ocalona, początkowo wzięta za 5 letniego chłopca, okazała się 14 letnią francuską, która leciała z mamą. Początkowo rodziny żywiły nadzieje na odnalezienie żywych, jednak po kilku dniach poszukiwań wyłowiono tylko ciała. Na pokładzie zgineło 66 obywateli Francji, 45 Komoryjczyków, 30 Jemeńczyków, wśród załogi 6 Jemeńczyków, 2 Marokańczyków, 2 Etiopczyków i Filipinka.
Choć od początku winą obarczano złe warunki pogodowe francuski nadzór techniczny, oraz Minister Transportu - Dominique Bussereau – zwrócił uwagę na słaby stan maszyny. Wyprodukowana w 1990 roku, po 9 latach latania we Francji przeszła w posiadanie Jemenu. W 2007 roku, po przeglądzie technicznym i wykryciu szeregu usterek samolot miał być tymczasowo wyłączony z eksploatacji, w celu naprawy. Rząd Jemenu odrzucił jednak możliwość zaniedbania, przytaczając szereg kontroli (maj 2009) wykonanych przez specjalistów z koncernu Airbus. 1 lipca odnaleziono czarną skrzynkę, oraz rozpoczęto śledztwo w sprawie katastrofy. W związku z tymi wydarzeniami, oraz wcześniejszą katastrofą lotniczą, UE przygotowała „czarną listę” przewoźników, którą można znaleźć pod adresem: http://www.ulc.gov.pl/_download/wazne/do_czarna_lista/list_pl_1109.pdf.
Te wydarzenia, wraz z katastrofą z 1 czerwca stały się wyraźnym ciosem w reputację Airbusa. Wiele przewoźników zrezygnowało ostatecznie z zamówionych samolotów, zmieniając je na Boeingi. Airbus zarządził szczegółową kontrolę wszystkich swoich maszyn.
Katastrofa lotu Air France 447
Samolot Airbus 330-203 wyruszył z lotniska w Rio de Janeiro, ok. 19 czasu lokalnego, na lotnisko w Paryżu miał dotrzeć ok. 11.15. początkowo lot przebiegał bez zakłóceń, a o 23.33 załoga potwierdziła, że wszystkie komponenty są sprawne, oraz miejsce przelotu(aktualnie znajdowali się nad oceanem, wody terytorialne Brazylii). Kolejny kontakt nawiązać mieli po ok. godzinie. Według sygnałów odbieranych przez wieże kontrolne maszyna poruszała się z prędkością 453 węzłów, na wysokości prawie 11 km. Kilkadziesiąt minut później samolot zniknął z radarów, a ostatnią wiadomość od niego odebrano ok. 00.14. Mimo usilnych prób nie udało się nawiązać z nikim połączenia.
Łącznie na pokładzie znajdowało się 228 osób, z 32 krajów(najwięcej z Francji(61), Brazylii(58), Niemiec(26), wśród ofiar było dwóch Polaków). Nadzieje na odnalezienie żywych malały z każdym dniem. 6 czerwca odnaleziono pierwsze dwie ofiary, oraz elementy samolotu. Odnaleziono kolejne ciała, łącznie 50, po zrobieniu sekcji zwłok, okazało się że zginęły one jeszcze w powietrzu, to znaczy, iż samolot spadał z dużą prędkością. Z 50 odnalezionych ofiar zidentyfikowano 11.
Brazylijskie Ministerstwo Obrony natychmiast poinformowało rząd francuski oraz kierownictwo Air France. Podano również informacje, że po przeleceniu 663 kilometrów Airbus, wszedł w obszar ogromnej burzy, oraz porywistych wiatrów(dochodzących nawet do 160km/h). 1 czerwca po Airbusie nie było śladu, a oprócz 24 automatycznie wysyłanych informacji o błędach, nic nie było wiadomo. Francuskie i brazylijskie siły powietrzne i morskie rozpoczęły poszukiwanie w obszarze nawet 700km od miejsca katastrofy. Początkowo znaleziono dryfujące na morzach elementy statków. Zakrojone na szeroką skale poszukiwania nie dawały efektów, nadzieje wróciły 23 czerwca, kiedy to łódź podwodna odebrała sygnały czarnych skrzynek. Niestety przypuszczenia okazały się fałszywe. Pod koniec lipca założono, że w czarnych skrzynkach wykończyły się baterie, więc wycofano większość jednostek, pozostawiając tylko łodzie podwodne korzystające z holowanego sonaru. 20 sierpnia poszukiwania przerwano, wznowiono je w połowie grudnia tego samego roku.
Choć nie wiadomo co dokładnie było przyczyną katastrofy, eksperci oprócz warunków pogodowych podejrzewają wadliwe prędkościomierze(Air France wymienił wszystkie w swoich samolotach). Wiele mówi się również o nieszczelności kabiny. W oficjalnym raporcie przedstawionym przez Air France 17 grudnia 2009, jest mowa o zobowiązaniu firmy, do większościowego sfinansowania, każdej autoryzowanej próby poszukiwań. Przedstawione są również częściowe wyniki analizy wszystkich 64 części 330-203, znalezionych w oceanie. Są to głównie części ruchome(lotki), ale także obudowa silników, stabilizatory, części luku bagażowego, foteli, oraz przedziału pracowników obsługi, nawet drzwi toalety. Sądząc po rozmiarze zniszczeń, raport wysnuwa teorię, o tym że niektóre komponenty niewytrzymały turbulencji, oraz że samolot rozpadał się już w powietrzu. Wykluczona jest wina pilotów, którzy byli bardzo doświadczeni. Cały raport można znaleźć pod adresem http://www.bea.aero/docspa/2009/f-cp090601e2.en/pdf/f-cp090601e2.en.pdf.
Udostępnienie raportu świadczy o pełnej gotowości do współpracy, oraz przekonaniu o tym że głównym winowajcom nie był Airbus.
Katastrofy lotów: TAM Linhas Aéreas 3054 & Gol Transportes Aéreos 1907
Katastrofa lotu z 1 czerwca 2009 roku, przypomniała Brazylii, o tragicznych wydarzeniach z 29 września 2006, oraz 17 lipca 2007. Wówczas doszło do dwóch tragicznych wypadków, w których łącznie zginało 355 osób.
Gol Transportes Aéreos 1907Przed 29 września, Brazylia uchodziła za przykład jednego z najlepiej zorganizowanego przemysłu lotniczego na świecie. Usługi oferowane przez brazylijskich przewoźników były bezpieczne(bez wypadku od 1996 roku). 29 września 2006 roku z lotniska w Manaus startuje Boeing 737-800 SFP, lecący do Rio de Janeiro . Podczas przelotu nad amazońską dżunglą, samolot niespodziewania znalazł się na kursie kolizyjnym z Embraer Legacy 600 – małym, prywatnym odrzutowcem. W wyniku zderzenie, boeing stracił lewe skrzydło, zaś Embraer traci stabilizatory. Boeing spada w las amazoński, odrzutowiec cudem ląduje awaryjnie. 154 osoby(148 pasażerów i 6 członków załogi) giną na miejscu, ekipy ratunkowe dojeżdżają na miejsce katastrofy 24 godziny później. Natychmiast rozpoczęto przeszukiwanie gruzów, w poszukiwaniu czarnych skrzynek, odnaleziono je dopiero po tygodniu.
Pasażerowie odrzutowca(5), oraz 2 pilotów po wylądowaniu zostają natychmiast aresztowani. Pięcioro pasażerów mogło natychmiast wracać do kraju, zaś dwójka pilotów - Joseph Lepore(42), z Bay Shore, oraz Jan Paladino (34), z Westhampton Beach zostali zabrani na 6 godzinne przesłuchanie, a ich paszporty skonfiskowano. Decyzją sądu, oddano im paszporty, ale z klauzulom obowiązkowego stawienia się na rozprawie. Ich adwokatem został były minister sprawiedliwości Jose Carlos Dias, który uważał, że policja szuka kozła ofiarnego. Inaczej patrzyli na to kontrolerzy lotu, którzy mówili że odrzutowiec leciał ok. kilometra za nisko. Pierwsze przypuszczenia zaprzeczały doniesieniom drugiej strony, najprawdopodobniej w samolocie linii Gol, uszkodzona była stacja komunikacji, oraz czytniki wysokościowe, do tego mówi się również o wadliwym oprogramowaniu w wierzy kontrolnej. Ostateczny raport i wynik śledztwa opublikowany 10 grudnia 2008 roku nie pozostawiał wątpliwości, winę za wypadek ponosiły błędne instrukcje wydawane przez wieżę kontrolną. Pilotów odrzutowca ostatecznie uniewinniono.
Osoby niedowierzające w pogarszający się system i chaos w lotnictwie Brazylijskim, na potwierdzenie tego nie musiały długo czekać. Tak o to 17 lipca 2007 roku, jeszcze w trakcie trwania procesów obu pilotów, doszło do kolejnej katastrofy, która była wynikiem złej organizacji, oraz błędu pilota.
Przebieg katastrofy: Pilot airbusa A320-233, podchodzi do lądowania, manewr utrudnia mu deszcz, oraz śliska nawierzchnia pasu startowego. Podejrzewając, że manewr może się mu nie udać, próbuje poderwać maszynę powrotem do lotu, jednak jest za późno, musi rozpocząć dobieg(wyhamowanie samolotu). Maszyna była rozpędzona do dużej prędkości, ma zbyt słabe tarcie, więc nie udaje się jej zwolnić. Pilot traci panowanie nad samolotem, który odbija w lewo, z dużym impetem przejeżdża przez pobliski płaskowyż, przebija mur i uderza w pobliskie magazyny TAM Ekspress, oraz stację benzynową. Następuje potężna eksplozja, w wyniku której ginie 187 osób w samolocie(181 pasażerów i 6 pracowników) oraz 12 osób, pracowników znajdujących się w pobliżu magazynów.
Za katastrofę winą obarczono pilota, oficjalny wynik ekspertyz ujawnij jednak szereg nieprawidłowości w maszynie oraz lotnisku. W krótkim, jak dla Airbusa pasie startowym(niecałe 2000m) wymieniono nawierzchnię, jednak prace nad jej rowkowaniem, dzięki któremu woda szybciej odparowuje, nie zostały ukończone. TAM ujawniła również, że prawy odwracacz ciągu był niesprawny, jednocześnie twierdząc, że nie miało to wpływu na hamowanie. Ostateczny wynik dochodzenia był jednak jednoznaczny. Z powodu dużych opadów deszczu lotnisko powinno być zamknięte, gdyż pas nie był przystosowany do przyjęcia dużych maszyn latających, oraz zbyt słabe zabezpieczono teren wokół pasu, ujawniono również, że odwracacz ciągu przy dobrych warunkach, rzeczywiście może być niesprawny przez 10 dni, jednak zbyt duża prędkość(tu błąd pilota), oraz niezdecydowanie w lądowaniu, przyczyniło się do odbicia samolotu na lewo i poniesieniu większych strat. Ujawniono również transkrypcję rozmów pilotów z czarnej skrzynki, z której wynikało, iż są oni świadomi utrudnień, jednocześnie sugerując awarię spojlerów, który również , mógł być przyczyną odbicia samolotu w lewo. Po wynikach ekspertyzy wiele osób protestowało przed pałacem prezydenckim, domagając się doinwestowania brazylijskich lotnisk.
Katastrofa LOT LO 5055
Inaczej nazywana również katastrofą w Lesie Kabackim, choć wydarzyła się przeszło 23 lata temu, to do dziś jest największą katastrofą lotniczą w historii Polski. 9 maja 1987 roku, samolot Ił-62M SP-LBG – „Tadeusz Kościuszko” wystartował z lotniska w Warszawie(Okęcie), obierając jako port docelowy Nowy Jork. Samolot wzbił się w powietrze ok. 10.20, mając idealne warunki pogodowe, wiatr nieprzekraczający 10km\h, niebo było bezchmurne. Jednym słowem nic nie zapowiadało tragedii. Z powodu drobnych problemów(zbyt późne osiągnięcie pułapu 18 tys. stóp) samolot musiał lecieć na wys. 16 tys. stóp, a lot przebiegał bez przeszkód. Około godziny 10.41, piloci zauważyli dehermetyzację kabiny, oraz utratę dwóch silników. Podjęto natychmiastową decyzję o powrocie do Warszawy. Przeciążony samolot powoli obniżał pułap lotu czekając na decyzję, czy mogą lądować na Okęciu, czy muszą lecieć do Modlina. O godzinie 10.54, wydano zgodę na lądowanie w Modlinie, a kapitan dostał rozkaz podchodzenia do lądowania. Pilot Pawlaczyk, wiedząc kompletnym braku przygotowania Modlińskiego lotniska, postanowił wrócić do warszawy, gdzie czekały służby ratownicze. W celu uniknięcia upadku na pobliskie blokowiska Ił musiał okrążyć lotnisko. Przy podchodzeniu do lądowania, 6 km od pasa startowego, samolot runął na ziemię w lesie Kabackim. O 11:12:13 zarejestrowano ostatnie słowa kapitana – „Do widzenia! Cześć! Giniemy!”
Na miejscu katastrofy rozlało się prawie 30 ton paliwa powodując ogromny, lecz chwilowy pożar w jej miejscu. Straż pożarna dotarła po chwili, po ugaszeniu pożaru stwierdzono brak jakichkolwiek oznak życia. Na pokładzie samolotu znajdowały się 183 osoby(172 + 11obsługi). Po tragedii zwołano komisję śledczą mającą wyjaśnić przyczyny katastrofy. Ustalenia komisji był jednoznaczne – winny był zły stan maszyny. W łożysku nastąpiło przedwczesne, zmęczeniowe zniszczenie elementów tocznych, oderwanie się ich wewnątrz lewego silnika spowodowało jego uszkodzenie. Odrywające się elementy silnika spenetrowały tylną część kadłuba i uszkodziły silnik nr 1 wywołując jego pożar. Niezwykle pozytywnie wypowiedziano się również o umiejętnościach i opanowaniu kapitana Pawlaczyka, które zachowanie nazwano racjonalny i skierowanym na ratowania życia pasażerów i ludzi zamieszkałych blisko lotniska. 10 i 11 maja ogłoszono żałobę narodową, a wszyscy członkowie załogi zostali odznaczeni krzyżami.
